Każdego roku przed świętami
Bożego Narodzenia wypiekam pierniczki. Czasami uda mi się przechować w
pudełeczku, bo zdążę schować i po prostu w ferworze przygotowań świątecznych
zapomni się o nich. Ale kiedy już pamięć wróci (na te pierniczki) i otworzy się takie pudełko a zapach przyprawy korzennej rozniesie
się po domu to.... spróbujcie się temu oprzeć. Ja nie potrafię :)
Składniki:
125 g masła (miękkiego)
120 g brązowego cukru
270 g prawdziwego miodu (1/2
szklanki)
400 g mąki pszennej
2 łyżeczki przyprawy do
piernika (klik)
1 łyżeczka sody oczyszczonej
Wykonanie:
Masło z cukrem utarłam w mikserze puszystą masę. Wlałam miód i wsypałam pozostałe składniki. Wymieszałam. Ciasto miało postać kruszonki. Zagniotłam ciasto. Zawinęłam w folię i wstawiłam na godzinę do lodówki.
Po wyjęciu z lodówki odkrawałam
kawałki ciasta, wałkowałam placki.
Te pierniczki po upieczeniu są
kruche, dlatego ciasto należy rozwałkować na cienkie placki. Potem za pomocą foremek
wykrawałam różne kształtne
pierniczki.
Piekarnik ustawiłam na 180 °C.
Pierniczki ułożyłam na
blaszkach wyścielonych papierem do pieczenia i wstawiłam do piekarnika na około
10 minut.
Właściwie kiedy nabiorą złocistobrązowego koloru to czas jej wyjąć i ułożyć na kratce do wystudzenia.
Właściwie kiedy nabiorą złocistobrązowego koloru to czas jej wyjąć i ułożyć na kratce do wystudzenia.