wtorek, 19 września 2017

Surówka Colesław

Jest bardzo popularna, zwłaszcza w Europie. Jak podają źródła, jej ojczyzną jest właśnie Europa, a jej historia sięga sztuki kulinarnej starożytnych Rzymian. Skąd nazwa "colesław"? W języku niderlandzkim jest skrótem od słowa koolsla , co znaczy... surówka z kapusty.
Co kraj to inny smak.W zależności od tego gdzie i kto ją przyrządza, surówka za każdym razem jest inna. Ale zawsze smaczna.
Ponieważ dodatki, które znajdują się w tej ulubionej przez większość z nas surówce,  wpływają na jej smak, stała się hitem na naszych stołach i pozwala kucharzom rozwijać fantazje smakowe.
Zachęcam Was do próbowania i szukania nowego smaku surówki Colesław, a tym czasem spróbujcie mojej wersji i spróbujcie zainspirować się nią  i stworzyć własną kompozycję





Składniki:
mała główka białej kapusty
2 marchewki
1 cebula
2 garście żurawiny suszonej
1 łyżeczka soli







Składniki sosu:
¼ szklanki mleka
2 łyżki białego octu winnego lub jabłkowego
2 łyżeczki cukru
pieprz świeżo zmielony







Wykonanie:
Kapustę umyłam i bardzo drobno posiekałam. Można to zrobić w  maszynce używając tarczy szatkownicy. Albo za pomocą noża.
Marchewkę starłam na tarce jarzynowej na dużych oczkach.
Cebulę drobno posiekałam.


Do miski wsypałam poszatkowaną kapustę, dodałam marchewkę i cebulę. Posoliłam i dobrze wymieszałam. Na koniec wsypałam żurawinę. Przykryłam folią spożywczą i wstawiłam do lodówki na noc. Powinna tak postać przynajmniej 2 - 3 godziny.


Zrobiłam sos:
Wszystkie składniki przełożyłam do blendera i zmiksowałam.
Można jeszcze spróbować i „dosmaczyć” wg uznania. Dodać pieprzu, cukru soli albo octu.
Sos gotowy.



Miskę z kapustą wyjęłam z lodówki, odsączyłam z nadmiaru soku. Kapusta pozbyła się goryczki i zmiękła. Teraz wlałam sos. Wymieszałam.
Surówka gotowa




Znacie tę surówkę? A może robicie podobnie? Jeśli nie znacie, to polecam tę smaczną surówkę, która pasuje jako dodatek do wielu dań. Życzę SMACZNEGO! Krys


Dziękuję za odwiedziny na moim blogu. Będzie mi miło, jeśli zostawisz komentarz...

  

piątek, 15 września 2017

Ciasto ze śliwkami... nowe, łatwe i szybkie

Pewnie zauważyliście, że przepisy na blogach często kierują się tym, co akurat zbierzemy w ogródkach, zerwiemy z krzaków i drzew i tym, co króluje na straganach. Teraz czas na śliwki. Ciast ze śliwkami upiekłam już sporo. Ale wymyślam co rusz coś innego, żeby zmienić smak, a czasami nawet wygląd, czy też konsystencję ciasta. Dzisiaj mam dla Was przepis na szybkie i łatwe do zrobienia ciasto, które po upieczeniu, w smaku przypomina biszkoptowe, ale jest bardziej wilgotne. No cóż, mogę dodać? Jest po prostu pyszne. Koniecznie spróbujcie.  Ja już w tej chwili piekę drugą blaszkę. Poprzednie ciasto upiekłam w tortownicy, ale już zostało zjedzone. Teraz robię wpis, a w piekarniku piecze się kolejne ciasto, tym razem w dużej, prostokątnej blaszce

(tortownica średn. 26 cm)


Składniki:
400 g mąki pszennej
2 łyżki mąki ziemniaczanej
5 jajek 
300 g cukru
200 g miękkiego masła
1 pełna łyżka cukru waniliowego
1 łyżeczka proszku do pieczenia
500 g śliwek węgierek
Ponadto:
Cukier puder do posypania ciasta



Wykonanie:
Śliwki umyłam i wypestkowałam. Przekroiłam na połówki.
Jajka i masło muszą mieć jednakową, pokojową  temperaturę.

Do miski przesiałam obie mąki i proszek do pieczenia.
Masło utarłam na puch. Nie przerywając ucierania wbijałam po jednym jajku. Kolejne wbijałam dopiero wtedy, kiedy poprzednie dobrze wmieszało się do masy.
Kiedy masa nabrała puszystej konsystencji, pomału wsypałam cukier z cukrem waniliowym i mieszając dalej, na końcu wsypałam mąkę.  Szybko ale dokładnie wymieszałam i... gotowe.


Piekarnik włączyłam na 180 °C.
Spód tortownicy (średn. 26 cm) wyłożyłam papierem do pieczenia. Ciasto przelałam do tortownicy a na wierzchu rozłożyłam śliwki skórką do spodu, lekko je wciskając do środka.


Zrobiłam też drugie, w prostokątnej blaszce


Ciasto wstawiłam do nagrzanego piekarnika na około godzinę.
Kiedy nabrało ładnego, lekko brązowego koloru, sprawdziłam patyczkiem. Gotowe, upieczone. Wyjęłam z piekarnika i pozwoliłam mu wystygnąć. Dopiero wystudzone wyjęłam z formy.



Na koniec oprószyłam cukrem pudrem i ... pokroiłam ....



Przekonałam Was do upieczenia tego pysznego śliwkowego ciasta? Koniecznie upieczcie na weekend a potem na kolejne dni... Życzę SMACZNEGO! Krys



Dziękuję za odwiedziny na moim blogu. Będzie mi miło, jeśli zostawisz komentarz...




niedziela, 10 września 2017

Makaron domowy. Stary, sprawdzony przepis

Makaron... kupujecie, czy sami robicie w domu?
Przyznam się, że często kupuję gotowy, jeśli do potrawy mam użyć kokardki, penne, rogatoni, czy muszelki... Ale, jeśli mam zrobić na obiad np. łazanki albo rosół z makaronem to robię sama na świeżo, albo korzystam właśnie ze zrobionego wcześniej i ususzonego...





Składniki:
200 g mąki pszennej
2 średnie jajka
1 łyżka oliwy z oliwek






Wykonanie:
Mąkę przesiałam na deskę, na środku zrobiłam wgłębienie, do którego wbiłam jajka.  Najpierw zamieszałam widelcem a potem wyrobiłam ręką. Zagniotłam gładkie, zwarte i sprężyste ciasto.
Ciasto przykryłam ściereczką, żeby odpoczęło około 30 minut.


Ciasto dzieliłam na porcje. Cienko rozwałkowałam na posypanym mąką blacie.
Każdy rozwałkowany płat ciasta rozłożyłam  na przygotowanych ściereczkach, żeby lekko przeschło. Nie będzie się wówczas kleić i da się łatwiej kroić.


Ciasto zwinęłam w rulon szerokości około 5 cm, a następnie kroiłam na cieniutkie „nitki”.
Taki makaron jest doskonały do rosołu


Można kroić w szersze paseczki tworząc „wstążki” jeśli będziemy podawać go np. do sosów


Pokrojony makaron roztrzepałam palcami, żeby oddzielić poszczególne paseczki, wstążki i zostawiłam na do dalszego wyschnięcia.


Gotowy, wysuszony makaron przekładam do dużych słoików i zamykam.
Można przechować go  również w papierowych torebkach.


Jeżeli makaron ma być użyty zaraz po zrobieniu, to dobrze do ciasta dodać 1 łyżeczkę soli.
Natomiast, jeśli makaron ma być przeznaczony do suszenia, to nie należy go solić przed zarobieniem ciasta. Sól powoduje, że makaron będzie się dłużej suszył a w słoiku będzie wilgotniał. 

Mam nadzieję, że skorzystacie z tego przepisu i zrobicie prawdziwy, domowy i smaczny makaron. Już nie raz przekonaliście się, że domowe przetwory mają łatwe, czytelne przepisy a samo wykonanie nie nastręcza trudności. A jak smakuje? O tym się przekonacie kiedy go zrobicie. Życzę SMACZNEGO! Krys



Dziękuję za odwiedziny na moim blogu. Będzie mi miło, jeśli zostawisz komentarz...



czwartek, 7 września 2017

Bułki pszenne... nie tylko na śniadanie

Dawno nie zamieszczałam przepisu na domowe pieczywo. A przecież takie jest najlepsze. Dzisiejszy przepis, jak i poprzednie należy do najłatwiejszych a bułki do najsmaczniejszych. Przekonajcie się :)



Składniki na 8 sztuk:
500 g przesianej mąki pszennej (typ 550)
25 g świeżych drożdży
250 ml letniej wody
125 g serka Philadelphia
1 mała łyżeczka soli
1 jajko do posmarowania bułek




Wykonanie:
Do miseczki wlałam letnią wodę, wkruszyłam drożdże i wymieszałam.
Do misy wsypałam mąkę i  sól. Dodałam serek i wlałam rozpuszczone w wodzie drożdże.
Wymieszałam i wyrobiłam na gładkie ciasto.


Przykryłam ściereczką i postawiłam na około 1,5 godziny do wyrośnięcia.
Kiedy ciasto wyrosło i potroiło swoją objętość wyjęłam z miski wyłożyłam na deską oprószoną mąką i jeszcze raz wyrobiłam.
Ciasto podzieliłam na 8 kawałków i uformowałam okrągłe bułeczki.


Blachę do pieczenia wyłożyłam papierem i rozłożyłam na nim bułki. Zostawiłam jeszcze na około 30 minut do wyrośnięcia.
Piekarnik włączyłam na 200 °C.
Jajko rozkłóciłam i posmarowałam nim bułki.
Blachę z bułkami wstawiłam do gorącego piekarnika na około 1 godzinę.


Pięknie się piekły i nabierały złocistego koloru.
Nawet zrobiłam im fotkę kiedy były w piekarniku


Po upieczeniu wyłożyłam na kratkę, żeby przestygły


Po wystudzeniu można było zjeść te pyszne bułki....


Najpierw jednak na śniadanie




Polecam Wam te pyszne bułeczki. Przygotujcie produkty, a potem to już... z górki. Życzę SMACZNEGO! Krys


Dziękuję za odwiedziny na moim blogu. Będzie mi miło, jeśli zostawisz komentarz...



niedziela, 3 września 2017

Sałatka z wędzoną makrelą i mixem sałat

Będąc nad morzem nie sposób nie jeść pysznych ryb.  Ryby są przygotowane pod każdą postacią i podane na wiele sposobów: smażone, pieczone w piecu czy też wędzone.  Smaczne też są podane w sałatkach.
Po powrocie wakacji postanowiłam kilka pysznie przyrządzonych tam ryb zrobić w domu. Dzisiaj mam dla Was przepis na pyszną sałatkę z wędzoną makrelą, z dodatkiem pomidorków koktajlowych i dużą garścią mix sałaty. Jej smak podkreśla sos zrobiony na bazie jogurtu greckiego z dodatkiem soku z cytryny i miodu. To jest pyszne....




Składniki:
1 wędzona makrela
miseczka  mix sałaty (sałata fryzyjska, cykoria sałatowa radiccho, roszponka)
8 – 10 pomidorków koktajlowych
1 średni świeży ogórek
pieprz kolorowy świeżo zmielony

Składniki na sos:
3 łyżki jogurtu greckiego
1 płaska łyżeczka miodu
1 łyżeczka soku z cytryny




Wykonanie:
Wymieszałam składniki sosu.
Makrelę obrałam ze skóry i oczyściłam z ości.
Ogórka umyłam i nie obierając ze skórki pokroiłam w plasterki.
Pomidorki umyłam i przekroiłam na połówki.
Sałatę (pomimo że na opakowaniu napisano, że umyta) umyłam i osaczyłam z wody.


W salaterce ułożyłam warstwami sałatę,  pomidorki,  ogórka i cząstki makreli. Wszystko oprószyłam świeżo zmielonym pieprzem.
Na wierzchu rozłożyłam duże kleksy sosu.


Sałatka gotowa. Od razu podałam na stół.





Polecam tę sałatkę jako przystawkę, albo osobne danie na kolację. Do tego białe pieczywo i nie potrzeba nic więcej. Życzę SMACZNEGO! Krys


Kochani, obiecana i przewidziana na wczoraj emisja programu EWA GOTUJE z moim udziałem, nie odbyła się w przewidzianym na wczoraj czasie.  Pani Ewa zaprosiła również na tę emisję na swoim fanpage  swoich czytelników, ale niestety Telewizja POLSAT wyemitowała inny,  powtórkowy odcinek.
Mam nadzieję, że w najbliższą sobotę, tj. 9 września TV Polsat pokaże ten właściwy, oczekiwany program i będziemy go mogli zobaczyć. Serdecznie zapraszam i... pozdrawiam :)





Dziękuję za odwiedziny na moim blogu. Będzie mi miło, jeśli zostawisz komentarz...




   

środa, 30 sierpnia 2017

Zupa ogórkowa ze świeżych ogórków, z topionym serkiem  

Sezon ogórkowy jeszcze się nie skończył.  Czy już macie już zrobione ogórki w słoikach? Ja mam. Zrobiłam różne. Konserwowe, kiszone, koreczki z ogórków ... a ostatnio zrobiłam ogórki na zupę.
Kiedy kupowałam duże ogórki, właśnie takie na zupę do słoików, kupiłam również ogórki na mizerię. Bo były smaczne. Zawsze kupuję z jednego sprawdzonego źródła. Ogórków kupiłam trochę za dużo, więc zrobiłam z nich zupę. Tak, właśnie zrobiłam zupę z ogórków  świeżych, gruntowych z dużą ilością koperku z dodatkiem serka topionego... Zupa wyszła pyszna, delikatna w smaku. Taka, jaką chciałam, żeby była.



Składniki:
500 g ogórków świeżych gruntowych
2 – cebule
4 ziemniaki
1 serek topiony (100 g)
1 duży ząbek czosnku
pieprz  świeżo zmielony do smaku
duży pęczek świeżego koperku




Wykonanie:
Ogórki umyłam, obrałam i część (4 szt.)  starłam na tarce jarzynowej a pozostałe 2 sztuki pokroiłam w kostkę.
Cebulę drobno posiekałam.
Ziemniaki pokroiłam w kostkę.
Czosnek przecisnęłam przez praskę.


Do bulionu wsypałam ziemniaki i wstawiłam do gotowania.
Na dużej patelni rozgrzałam masło klarowane, wrzuciłam cebulę, żeby się tylko zeszkliła. Dodałam czosnek i po chwili dołożyłam ogórki. Smażyłam chwilę ok. 10 minut na średnim ogniu.


Kiedy ziemniaki w bulionie się ugotowały, dodałam do nich całą zawartość patelni.
Wymieszałam i zostawiłam na średnim ogniu jeszcze około 15 minut.
Serek topiony pokroiłam w kostkę i dodałam do gotującej się zupy. Serek się roztopił, zupa się zagęściła. Zdjęłam garnek z ognia.
Przyprawiłam do smaku świeżo zmielonym pieprzem i całość obficie posyłałam posiekanym koperkiem.


Gorącą zupę rozlałam do miseczek.





Jeśli jeszcze nie jedliście takiej zupy ze świeżych ogórków, to zachęcam i polecam. Póki jeszcze są smaczne ogórki. Życzę SMACZNEGO! Krys


Dziękuję za odwiedziny na moim blogu. Będzie mi miło, jeśli zostawisz komentarz...